Co duża uchwała Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22) zmieniła w sprawie frankowiczów?
W ostatnich latach Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i polskie sądy wielokrotnie wypowiadały się w ważnych kwestiach dotyczących spraw frankowych. Duża uchwała frankowa Sądu Najwyższego wydana 25 kwietnia 2024 roku pozwala jednak ugruntować pewne elementy dotyczące obecnych i przyszłych sporów frankowych. Mowa tu m.in. o sposobie liczenia biegu przedawnienia roszczeń banku o zwrot kwoty pożyczonej frankowiczowi, skutkach usunięcia wadliwych zapisów z umowy i możliwości żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.
Czy kolejna uchwała Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych była konieczna?
Pytania do Sądu Najwyższego zostały skierowane już w 2021 roku. Na wydanie uchwały trzeba było jednak poczekać. Zdaniem wielu osób – zdecydowanie za długo.
W 2021 roku, czyli w momencie zadawania wspomnianych pytań, orzecznictwo w zakresie kredytów frankowych było znacznie skromniejsze. Z czasem jednak sytuacja kredytobiorców się zmieniła. I to zarówno ze względu na wyroki TSUE wydawane w tej sprawie, jak i orzecznictwo polskich sądów.
W efekcie uchwała Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. właściwie potwierdza to, co jest nam już wiadome. Ma jednak moc zasady prawnej i możesz założyć, że polskie sądy przy wydawaniu wyroków będą musiały orzekać spójnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego. Powinno to minimalizować ryzyko dużych rozbieżności w wyrokach frankowych.
Czego dotyczyła duża uchwała frankowa Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024?
W ramach wydawanej uchwały Sąd Najwyższy odpowiedział na 6 pytań dotyczących w sumie 5 ważnych kwestii, takich jak:
- możliwości zmiany wadliwych postanowień innymi;
- skutki usunięcia z umowy niedozwolonych klauzul;
- sposób rozliczenia z bankiem;
- sposób liczenia biegu terminu przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału;
- możliwość żądania dodatkowego wynagrodzenia w związku z unieważnieniem umowy frankowej.
1. Czy niedozwolone postanowienia dotyczące ustalania kursu franka można zastąpić innymi, zgodnymi z przepisami?
Klauzule abuzywne w kredytach frankowych najczęściej związane były z ustalaniem kursu franka. Bank kształtował go zwykle według samodzielnie ustalanych kryteriów. Nie było większych wątpliwości, że tego rodzaju zapisy naruszają prawa konsumentów.
Pytania pojawiały się natomiast w zakresie dalszych działań. Przede wszystkim sądy nie były zgodne co do tego, czy po usunięciu postanowień dotyczących kształtowania kursu przez bank, można zastąpić je innymi zapisami o kształtowaniu kursu. Na przykład tymi przewidującymi zastosowanie średniego kursu NBP.
Sąd Najwyższy w dużej uchwale frankowej zaznaczył, że nie ma takiej możliwości. Jeśli dany sposób określania kursu waluty obcej stanowi niedozwolone postanowienie umowne, to eliminuje się je z umowy. W jego miejsce nie wprowadza się przy tym innego sposobu, który nie będzie już wadliwy.
2. Jakie są skutki wyeliminowania wadliwych zapisów z umowy frankowej?
W związku z odpowiedzią na pierwsze pytanie pojawiało się też kolejne: czy jeśli z umowy usuniemy wadliwe postanowienia, to umowa ta powinna obowiązywać w pozostałym zakresie?
Kiedy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej kilka lat temu wydał przełomowy wyrok w sprawie państwa Dziubak, uznał, że niedozwolone postanowienia w umowach kredytu CHF pozwalają nie tylko ją odfrankowić, ale też całkowicie unieważnić. Dokładną decyzję w tym zakresie pozostawił jednak polskim sądom.
Duża uchwała Sądu Najwyższego dość jednoznacznie rozstrzyga tę kwestię. SN uznał, że usunięcie postanowień umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego odnoszących się do ustalania kursu waluty prowadzi do istotnej zmiany umowy. A co za tym idzie – taka umowa nie będzie dalej obowiązywać.
3. Jak frankowicz i bank powinni się rozliczać – według metody salda czy według teorii dwóch kondykcji?
Jeszcze w 2021 roku Sąd Najwyższy wydał uchwałę, która jrozstrzygała, jak powinny być rozliczane roszczenia w sprawach frankowych.
Wcześniej sądy opowiadały się za teorią salda. Przykładowo, gdy bank do tej pory dostał od Ciebie 350.000 złotych, a sam udzielił Ci kredytu 250.000 złotych, to musieliście wzajemnie zwrócić sobie te kwoty. Teoria salda zakładała uwzględnienie obu kwot do zwrotu i ustalenie różnicy między nimi. Przy takim rozliczeniu sąd rozstrzygał więc, że bank ma Ci zwrócić 100.000 złotych.
Zarówno w uchwale z 2021 roku, jak i uchwale III CZP 25/22 Sąd Najwyższy potwierdził jednak, że w sprawach frankowych stosuje się teorię dwóch kondykcji. Oznacza to, że roszczenia Twoje i banku są od siebie niezależne. W efekcie w toku procesu domagasz się zwrotu całej kwoty (według przykładu wyżej byłoby to 350.000 złotych). Od niej naliczasz też odsetki za opóźnienie. Bank z kolei osobno występuje o zwrot pożyczonych Ci środków pieniężnych.
4. Od kiedy liczy się termin przedawnienia roszczeń banku?
Teoria dwóch kondykcji była korzystna dla frankowiczów jeszcze z jednego powodu – bank ma krótszy w porównaniu do kredytobiorców, bo tylko 3-letni termin na żądanie zwrotu wypłaconego kapitału. Jeśli więc zgłosi swoje roszczenie po terminie, frankowicz nie będzie musiał oddawać mu żadnych pieniędzy. Sam natomiast odzyska całą kwotę wpłaconą na rzecz banku.
Zarówno dla banków, jak i frankowiczów ważne było więc ustalenie, od kiedy biegnie termin przedawnienia roszczeń banku. Według Sądu Najwyższego co do zasady powinien być to moment, w którym frankowicz zakwestionował postanowienia umowy. Mógł to zrobić np. poprzez złożenie reklamacji, wezwanie banku do zapłaty, zawezwanie do próby ugodowej czy złożenie pozwu o unieważnienie kredytu we frankach.
5. Czy bank albo frankowicz może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału?
Jeszcze kilka lat temu w odpowiedzi na pozwy kierowane przez frankowiczów bank bardzo często sam pozywał ich o wynagrodzenie z tytułu korzystania z jego środków pieniężnych. Twierdził, że skoro umowa od początku była nieważna, to frankowicz nigdy nie powinien otrzymać kredytu. A tym samym musi zapłacić bankowi wynagrodzenie za korzystanie z wypłaconych mu pieniędzy.
TSUE aż trzykrotnie wypowiadał się w tym zakresie – dwa razy w drugiej połowie 2023 roku i raz na początku 2024 roku. Zawsze konsekwentnie stwierdzał, że bank nie ma prawa do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału ani do żadnych dodatkowych roszczeń. Może domagać się tylko zwrotu pieniędzy, które Ci wypłacił i ewentualnych odsetek za opóźnienie.
Trybunał zostawił jednak otwartą drogę frankowiczom i ci teoretycznie mogli żądać dodatkowego wynagrodzenia od banku. Sąd Najwyższy był jednak nieco innego zdania. Według dużej uchwały frankowej zarówno bank, jak i frankowicz nie mogą domagać się dodatkowego wynagrodzenia.
Co duża uchwała frankowa Sądu Najwyższego może zmienić w przyszłych sprawach sądowych?
Pozostaje jeszcze pytanie, co duża uchwała frankowa Sądu Najwyższego oznacza dla Ciebie jako dla frankowicza?
Po pierwsze, nie musisz się już obawiać dużych rozbieżności w wyrokach poszczególnych sądów. Będą brać pod uwagę stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w dużej uchwale frankowej.
Po drugie, jeśli wciąż wahasz się przed wniesieniem pozwu, jest to naprawdę dobry moment. Uchwała Sądu Najwyższego jest korzystna dla konsumentów, a w ostatnich latach sądy jak i TSUE wypowiedziały się właściwie we wszystkich ważnych kwestiach. Wiesz więc dokładnie, co może, a czego nie może robić bank w sporze frankowym. I wiesz też, jak wiele możesz zyskać na unieważnieniu kredytu.
Po trzecie, kolejna uchwała na korzyść konsumentów może skłonić banki do proponowania kolejnych, często bardziej korzystnych ugód w sprawach frankowych. Tutaj jednak ważna uwaga: koniecznie upewnij się, że propozycja ze strony banku nie jest opłacalna jedynie pozornie. Najlepiej, jeśli skorzystasz z pomocy adwokata od spraw frankowych, który przeanalizuje Twoją umowę, propozycję banku i wytłumaczy Ci, jakie dokładnie skutki wywoła zawarcie przez Ciebie ugody.